Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
Rozdział pierwszy-Prologu nie będzie

The thin line between love and hate

:: ::

menu

  1. Strona Główna
  2. Dodaj do Ulubionych

księga gości

  1. Ksiega Gości
  2. Dodaj do Księgi

mój avatar

Rozdział pierwszy-Prologu nie będzie

-Ja piernicze... Ta angielska pogoda mnie dobija...
-No, Ross. Nie narzekaj! W Norwegii więcej padało-Jack odwrócił się na przednim siedzeniu i uśmiechnął promiennie do nastolatki.
-Ach, twój uśmiech przegna wszelkie chmury, słoneczko ty moje-zaćwierkała pieszczotliwie Rosalienne uśmiechając się przy tym wrednie-a poza tym w Norwegii było ładnie, ludzie słuchali fajnej muzyki i TAM się czuło tą magię. Ten mistycyzm... No wiesz! Odyna i jemu podobnych. Thora, bliźnięta Freya i Frey...
-Przecież ty jesteś ateistką Ros! Mylę się?-Judy, która przez większość drogi drzemała, teraz się trochę rozbudziła, słysząc początek ciekawej konwersacji.
-Nie, nie mylisz się. Ale ten, mi chodzi o klimat tamtego miejsca.-chiciała dodać coś więcej, ale się powstrzymała, żeby nie wyszła a romantyczkę.-Tak czy siak, teraz musimy skupić się na zadaniu. Jack, masz może charakterysykę ucziów?
-George, ty mówiłeś, że bierzesz charakterystykę. Gdzie ją schowałeś?
-Ja?-zdziwił się kierowca, zerkając niepewnie na Jacka-myślałem, że to TY ją weźmiesz...
-Czyli jej nie mamy?!-Jack jak zwykle dał upust swojemu gwałtownemu usposobieniu.-Ty idioto! Jak niby Rosie ma teraz wiedzieć, na którego trzeba mieć oko, hę?!
Sama zainteresowana westchnęła ciężko. Jak na super tajnych agentów, zachowują się wszyscy dość nieprofesjonalnie. Kątem oka zauważyła, że Judy znów budzi się z drzemki w którą ponownie zapadła.
-Na miłość boską, nie drzyjcie się tak. Głowa mi pęka po wczorajszym pożegnaniu i w tej chwili ostatnią rzeczą o której marzę, to krzyki dwójki debili.-Mimo, że mamrotała bardzo cicho, w jej głosie dało się słyszeć niebezpieczną nutkę.
-Ale on...
-Nie obchodzi mnie co on-przerwała stanowczo-Macie być cicho i koniec.
Obydwoje westchnęli ciężko i pogrążyli się w cichym przeklinaniu tego drugiego. W tym czasie Judy wyjęła w torby dużą książkę, wielkości sporawego albumu. Wręczyła go Rosalienne bez słow i ponownie pogrążyła się w objęciach Morfeusza.
Rosie przejżała album. Na każdej stronie po dwie rubryczki. Zdjęcie, dane, pochodzenie, poglądy polityczne i moralne, z kim się kumpluje, zainteresowania oraz mocne i słabe strony. Ominęła Gryffindor i Huffelpuff. Przekartkowała Ravencaw i skupiła się na Slytherinie. No tak, czego mogła się spodziewać. Czysta krew, rodzice śmierciożercy itp. Jack, widząc jej połowiczne zainteresowanie pozostałymi domami kazał jej dokładnie przyjżeć się każdemu.
-Śmierciożercy wychodzili nawet z Gryffindoru. Tacy są najgroźniejsi, bo wiedzą dużo o swoim wrogu. A pamiętasz podstawową zasadę? Przyjaciela...
-...trzymaj blisko a wroga jeszcze bliżej. Tak, tak. Wpajacie mi to od początku. Spoko, dokładniej przyjżę się na miejscu. I tak, pamiętam, że moja misja ma pozostać całkowitą tajemnicą.-dodała szybko, widząc, że Jack chce udzielić kolejnej rady. Sam Jack, prawdę mówiąc niewiele starszy od Rosie, chciał coś jeszcze dodać, ale zza horyzontu właśnie wynurzył się Hogwart.
-No mała, jak ci się podoba?-spytała Judy, która jak widać już całkowicie się rozbudziła, bo udziadł prosto i wyjęła kosmetyczkę, by poprawić makijaż.
-Ujdzie w tłumie-dziewczyna uśmiechnęła się do siebie i splotła dłonie, żeby zgrabnie strzyknąć palcami. I trochę wkurzyć tym Georga, ale to był sekret.
Zaparkowali na błoniach. Widocznie żadne z nich nie widziało problemu z braku drogi. Mężczyźni wysiedli pierwsi i otworzyli drzwi kobietom. One wysiadły, wpierw wystawiając jedną nogę. Tak samo jak Rosie, Judy miała wysokie szpilki. Jednak obydwa modele butów różniły się jak ich charaktery. But Judy był w pastelowym odcieniu różu, z kokardką z przodu. Biała spódnica do kolan i żakiecik pasujący do butów. Na blond loki miała wciśniętą białą opaskę z taką samą kokardką jak na butach. Wśród zapadającego zmierzchu i kupach brązowego błota, pozostałościach po minionej ulewie, odcinała się kolorem i jasnością. Natomiast Rosalienne miała nogach czarne szpilki do kostek z czerwoną zewnętrzną podeszwą. Na górze widać buło jedynie długi, ciemnozielony prochowiec, który ciasno opinał ją w talii i krwistoczerwoną apaszkę na szyi. Którą zresztą i tak zdjęła, powiększając dekolt w płaszczu i ukazując (prócz piękna natury) medalion z Yin Yang. Pamiątka po pobycie w tybetańskim klasztorze, z którą nigdy się nie roztawała
-I co? Gotowa na zabawę?-spytał George, który opierał się o drzwi samochodu i patrzył na nastolatkę zalotnym wzrokiem.
-Jak zawsze-odparła hardo i uśmiechnęła się kokieteryjnie. O tak! Flirt, to jest to! Jednak w tej chwili nie było na to czasu. Uściskała Judy i Jacka, który trzymał jej walizki. Na koniec podeszła do Georga. Wysoki, 20-letni brunet z jadowicie zielonymi oczami. Uroczy, uprzejmy, inteligetny. Ideał byl akurat w jej drużynie i każda dziewczyna z Organizacji jej tego zazdrościła. Rosie George jakoś specjalnie nie ruszał, ale postanowiła korzystać z okazji.
-No kotku... Trzymaj się. Pisz często i uważaj na siebie-patrzył jej głęboko w oczy i delikatnie głaskał po policzku.
-No misiaczku... Nie mam pięciu lat. Wszystko będzie okay, zobaczysz. Napiszę do was jak tylko coś się wydarzy.-Przybliżyła się jeszcze trochę do partnera. Mimo, że miała na sobie wysokie szpilki, nadal była od niego niższa. On się tylko delikatnie uśmiechnął, objął w szczuplutkiej talii i ją pocałował. Długo i namiętnie. Gdy przestali, Rosie uśmiechnęła się tryumfalnie. Odsunęła się i wzięła swoje bagaże. Dwie, staroświeckie walizki. Może wyglądały niewinnie, ale były bardzo pojemne (wiadomo, magia czyni cuda) a w dodatku gustowne. Wspaniale pasowały do reszty ubioru.
-Wkrótce przyślemy resztę twoich rzeczy, nie martw się-tak, jeśli Judy zajmowała się ubraniami, Rosalienne mogła być całkowicie spokojna, że niedługo dojdą w jednym kawałku-Teraz musisz udać się do McGonagall. Jako, że zostałaś już przyjęta do Gryffindoru a ona jest opiekunką tego domu... Ale zresztą. Poradzisz sobie sama.
-Tak, dokładnie-dziewczyna uśmiechnęła się pod nosem. Tak, ona wszędzie sobie poradzi. Zawsze, wszędzie, w każdej sytuacji.-To narazie. Będę wam składać raport co i jak. Co tydzień.
To mówiąc odwrociła się i bez słowa odeszła w stronę zamku. Przyjaciele patrzyli na jej ciemną, smukłą sylwetkę oddalającą się z każdą sekundą. Nie zatrzymała się, żeby pomachać. Nie powiedziała, że bedzie tęsknić. Nie... Rosie nie jest sentymentalna. A przynajmniej nie chce być.
-Ojoj... Coś czuję kłopoty-jęknął Jack, gdy wsiadali do samochodu.
-Jak zawsze. I jak zawsze, jakoś sobie damy radę.
-Tym razem szykuje się coś dużego. Mówię wam...
Reszta zamilkła. Znów było słychać jedynie ciche mruczenie silnika.
A tymczasem Rosalienne...

|| taka-chan ||
Hej, zapraszam na kolejny rozdział opowiadania. Twoje przeczytam jutro, bo dzisiaj już nie mam czasu:)
Pozdrawiam:)
|| brak www || data: 27.10.2009
azd7.neoplus.adsl.tpnet.pl || IP: 83.27.141.7

|| erin. ||
Rose to ciekawa postać ; ) Ma charakterek.. ^^ Od razu mi się spodobała, tak jak i całe opowiadanie. Świetnie to wymyśliłaś. Połączyłaś Hogwart z nutką szpiegostwa.. ; P Błędów - których zresztą wiele nie było - nie będę ci wytykać. To dopiero początek ; )
Czekam na następną notkę. Jeśli możesz, poinformuj ; P

Pozdrawiam.
|| brak www || data: 12.09.2009
host84-38-93-210.tvkdiana.pl || IP: 84.38.93.210

|| Heidi ||
Kilka słów na www.sprawdz-siebie.blog4u.pl .
|| http://sprawdz-siebie.blog4u.pl || data: 06.09.2009
zalogowany || IP: zalogowany

|| Nameless1990 ||
Ciekawe i wciągające. Czekam na ciąg dalszy.
www.nameless1990.blog4u.pl
Hasło: 303pirania
|| brak www || data: 04.09.2009
082139040172.radom.vectranet.pl || IP: 82.139.40.172

|| Nameless1990 ||
Ciekawe opowiadanie. :) Czekam na ciąg dalszy. :*
www.nameless1990.blog4u.pl
Hasło: 303pirania
|| brak www || data: 01.09.2009
082139040172.radom.vectranet.pl || IP: 82.139.40.172